Derby regionu dla Miedzi. Legniczanie jedną nogą w ekstraklasie

Dolnośląskie derby w rozgrywkach Fortuna 1. ligi może nie były porywającym widowiskiem, ale jedno wiemy na pewno. Po zwycięstwie nad Chrobrym, piłkarze Miedzi Legnica już prawie witają się z ekstraklasą. Gola na wagę zwycięstwa zdobył w 65. min. spotkania niezawodny Patryk Makuch.

Źródło zdjęć: Tomasz Jóźwiak

Derby zagłębia miedziowego przyciągnęły na stadion przy Orła Białego ponad 4 tysiące kibiców. Od początku spotkania lepiej wyglądali piłkarze Miedzi, którzy bardzo szybko chcieli strzelić gola. Bramkę strzeżoną przez Leszczyńskiego kąsali Mijuskovic, Makuch i Zapolnik. Ten ostatni wyraźnie miał pecha, a na dodatek był w centrum zainteresowania zawodników Chrobrego, którzy polowali na jego nogi. W pierwszej połowie kibice nie doczekali się bramek.

Po zmianie stron legniczanie wciąż napierali na bramkę rywala, ale piłka nie chciała wpaść do siatki. Wreszcie w 65. Patryk Makuch nie zwykł marnować sytuacji „sam na sam” i pewnie pokonał golkipera Chrobrego. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i podopieczni trenera Wojciecha Łobodzińskiego mogli odtrąbić sukces.

– Należy pochwalić zespół za to, że udźwignął presję, bo był to mecz wagi ciężkiej nie tylko ze względu na tabelę, ale też dlatego, iż był to mecz derbowy. Oczywiście przy takim wsparciu grało nam się o wiele lepiej. Super, że tylu ludzi oglądało to spotkanie. Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz, bo Chrobry nieprzypadkowo jest na takim miejscu w tabeli. Drużyny trenera Djurdjevicia zawsze były bardzo dobre w obronie, a teraz rywale poprawili się także w fazie atakowania. Myślę, że wywiązaliśmy się ze wszystkich zadań taktycznych. Było to trudne zadanie, ale jeden błąd przeciwnika zaważył na tym, że dzisiaj się cieszymy. W majówkę zasiądziemy w fotelach, myślę, że kibice Miedzi też – powiedział po meczu Radosław Bella, asystent trenera Wojciecha Łobodzińskiego.

W zupełnie odmiennych nastrojach był szkoleniowiec Chrobrego.

– Od dawna nie było takiego spotkania Chrobrego z Miedzią, może nawet nigdy, gdy obie drużyny walczyły o najwyższą klasę rozgrywkową. Miedź walczy o bezpośredni awans, a my jesteśmy coraz bliżej baraży. Dodatkowo były to derby, więc spotkaniu towarzyszyły emocje. To nasze trzecie spotkanie w tygodniu i było widać, że obie drużyny miały problemy fizyczne. Udało nam się skleić najlepszą jedenastkę i wyjść na mecz. Myślę, że w pierwszej odsłonie meczu stworzyliśmy sobie lepsze okazje. Miedź wyglądała lepiej przez piętnaście minut. Chciała atakować i strzelić bramkę, która przyspieszy ich radość. Złapaliśmy swój moment, w którym byliśmy więcej przy piłce, tworzyliśmy okazję. W przerwie doszło do kilku korekt taktycznych. Gdyby nie padła ta dość przypadkowa bramka, to mecz skończyłby się wynikiem 0:0. Piłka nożna to gra błędów. Liczyliśmy na to, że pod koniec meczu będziemy mieli więcej świeżości i może wygramy mecz. Ale Miedź z racji jakości i całokształtu całego sezonu zasługuje na tą wygraną. Z tej pozycji gratuluję, może jeszcze nie matematycznego, ale już awansu do PKO BP Ekstraklasy. Dla nas zostaje walka. Pozostały trzy mecze do końca, z bezpośrednimi rywalami w walce o baraż. Sytuacja jest więc prosta – skomentował Ivan Djurdjevic, trener Chrobrego.

Legniczanie umocnili się na pozycji lidera Fortuna 1. ligi mając na koncie 68 punktów. Chrobry z 46 oczkami zajmuje piąte miejsce premiowane udziałem w barażach o ekstraklasę.

 

Sport

Na sygnale

Rozmaitości