Miedź wciąż bez zwycięstwa

Kibice legnickiej Miedzi wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo swojej drużyny po wznowieniu rozgrywek w czasie epidemii koronawirusa. W ostatnim pojedynku na stadionie przy Orła Białego nie brakowało emocji. Ostatecznie Miedzianka zremisowała z liderem tabeli 2:2, choć ten mecz mógł zakończyć się zupełnie inaczej.

W spotkanie lepiej weszli goście. W 35. min. Karol Danielak sprytnym strzałem pokonał Załuskę i Podbeskidzie objęło prowadzenie. Kilka minut później Miedzianka wyrównała po wykorzystanym przez Marquitosa rzucie karnym. Sporo się działo po zmianie stron. Po golu samobójczym Baszłaja, Miedź wyszła na prowadzenie. Chwilę później legniczanie mogli objąć prowadzenie, ale Roman fatalnie przestrzelił. I jak to w piłce bywa, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i tak było w tym meczu.

W doliczonym czasie wyrównał Baszłaj rehabilitując się niejako za gola samobójczego. Podział punktów przy Orła Białego jest raczej sprawiedliwym wynikiem, choć nie zadowolił żadnej z drużyn.

Na pewno ten mecz miał kilka różnych faz. Były momenty lepszej i słabszej gry. Determinacją i zaangażowaniem zasłużyliśmy na ten jeden punkt. Bardzo go szanujemy, graliśmy z bardzo mocnym przeciwnikiem, z czego zdawaliśmy sobie sprawę. Upór góralski, wiara i charakter pokazały, że na tak ciężkim terenie jak w Legnicy, ten punkt nam się należał – mówi szkoleniowiec Podbeskidzia, Hubert Kościukiewicz.

Przystępowaliśmy do tego spotkania z mocnym postanowieniem przełamania. Goszcząc lidera myśleliśmy tylko o zwycięstwie. W tygodniu pracowaliśmy dużo nad tym, by zespół nabrał większej dynamiki. Mówię tu o przygotowaniu motorycznym. Dzisiaj było widać, że byliśmy bardziej agresywni. Cieszy, że stwarzaliśmy sytuacje bramkowe, były dośrodkowania z bocznych sektorów, czego brakowało w ostatnim meczu z Wigrami. Nie trzymaliśmy kurczowo piłki, grając bardziej konkretnie. Mecz układał się w dwie strony, był bardzo żywy. Oba zespoły miały swoje sytuacje. Mając wynik 2:1 mieliśmy znakomitą sytuację na zamknięcie. Zabrakło w ostatnim fragmencie uspokojenia, przytrzymania piłki. Szkoda straconej bramki, natomiast jest optymizm w perspektywie kolejnych spotkań. Teraz czeka nas regeneracja przed meczem z Olimpią Grudziądz i wyruszamy z postanowieniem, by odnieść zwycięstwo – skomentował natomiast Dominik Nowak, trener Miedzi.

 

Sport

Na sygnale

Rozmaitości