Pierwszy mecz po blisko trzech miesiącach przerwy w rozgrywkach zawsze jest wielką niewiadomą. Można świetnie przepracować okres przygotowawczy, wygrywać wszystkie sparingi, ale prawdziwa weryfikacja formy i umiejętności następuje dopiero na murawie, w meczu o ligowe punkty. Ostatnia w tabeli Miedzianka potrzebuje punktów, jak ryba wody. Pojedynek z Radomiakiem Radom miał dać odpowiedź na wiele pytań obu szkoleniowcom.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, choć nie brakowało dobrych sytuacji strzeleckich, po których mogły paść upragnione gole. W 15. min. z rzutu wolnego strzelał Alves, ale Abramowicz był na posterunku. W 27. min. groźnie odpowiedzieli legniczanie. Matynia niewiele się pomylił przy strzale głową. W 57. min. Miedź mogła objąć prowadzenie. Po akcji z lewej strony, wbiegający w pole karne rywala Obieta trafił w słupek. W 89. min. goście mieli piłkę meczową. Luis Machado technicznym strzałem próbował zaskoczyć Ambramowicza, ale ten koniuszkiem palców wybronił strzał.

