Wszystkie bramki padły dopiero w drugiej połowie. W 60. min. Kacper Śpiewak wykorzystał sytuację „sam na sam” i Termalika objęła prowadzenie. Dwie minut później było już 1:1 za sprawą Szymona Matuszka. Chwilę później Mijuskovic sfaulował w polu karnym Śpiewaka i arbiter słusznie podyktował dla Termaliki jedenastkę. Rzut karny wykorzystał Piotr Wlazło i goście znów wyszli na prowadzenie.
Miedzianka odpowiedziała pięć minut później. Wlazło powalił w polu karnym Zapolnika i teraz mieliśmy rzut karny dla legniczan. Jedenastkę na gola zamienił sam poszkodowany i na stadionie przy Orła Białego było już 2:2. Goście z Niecieczy nie dawali jednak za wygraną. W 77. Martin Zeman popisał się cudownym uderzeniem z rzutu wolnego i Grobelny był bez szans. W 89. min. Termalika mogła zadać decydujący cios. Snopczyński nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” trafiając w poprzeczkę.
Legniczanie mogli wyrównać. W doliczonym czasie gry sędzia podyktował rzut karny dla Miedzi. Z kontrowersyjną decyzją arbitra nie mogli pogodzić się zawodnicy Termaliki. Golkiper Termaliki obronił jednak rzut karny egzekwowany przez Zapolnika i trzy punkty pojechały do Niecieczy.