Dla doświadczonej zawodniczki z Lubina był to wyjątkowy moment — Czerwonka wznowiła karierę właśnie po to, by ponownie wystąpić na igrzyskach. Przed startem nie ukrywała emocji, przyznając, że towarzyszył jej duży stres i obawa przed słabszym wynikiem. Ale chorąża polskiej reprezentacji pokazała się z bardzo dobrej strony. Rywalizacja na tym dystansie stała bowiem na bardzo wysokim poziomie a faworytkami były Holenderki.
-Myślę, że jestem jedyną zawodniczką, która prowadzi swój klub sportowy, zajmując się również jego organizacją. Zostawiłam przez ostatnie dwa lata przygotowań te moje dzieci, ale wrócę do nich. Cieszę się, że tak wiele dzieciaków u mnie chce trenować. Jesteśmy w takim dobrym czasie dla polskiego łyżwiarstwa szybkiego, że musimy to wykorzystać i jeszcze przyciągnąć młodych ludzi do uprawiania tego sportu – powiedziała Natalia Czerwonka.
Gorzej poszło Karolinie Bosiek, która ostatecznie zajęła 22. miejsce.
-Na pewno jestem rozczarowana tym startem, nie tak go sobie wyobrażałam i liczyłam na więcej. Muszę go dobrze przeanalizować i zastanowić się, co poszło nie tak. Zostaję jeszcze w Mediolanie przez pewnie kilka dni, a być może nawet do końca, czas pokaże – podsumowała Karolina Bosiek.
Złoty medal zdobyła Jutta Leerdam, ustanawiając rekord olimpijski z czasem 1:12.31. Srebro zdobyła jej rodaczka – Femke Kok a brąz – Japonka Takagi.
We wtorek do olimpijskiej rywalizacji staną polscy specjaliści w short tracku, a łyżwiarze z toru długiego wrócą do walki o medale w środę. Tego dnia zaplanowana jest bowiem rywalizacja na 1000 metrów mężczyzn z udziałem Damiana Żurka, Piotra Michalskiego i Marka Kani.
Natalię Czerwonkę zobaczymy jeszcze w rywalizacji na jej koronnym dystansie 1500 metrów (20 lutego). Pięć dni wcześniej – w niedzielę, 15 lutego – o medale w biegu na 500 metrów powalczą Kaja Ziomek – Nogal, Andżelika Wójcik i Martyna Baran.
