Agnieszka Hass jest psychologiem i psychoterapeutką, która od 20 lat zajmuje się pracą z rodziną.
Niestety w ostatnim czasie wzrosła liczba dzieci podejmujących ryzykowne zachowania i próby samobójcze. Agnieszka Hass pytana o problem samobójstw dzieci uważa, że to rozciągnięty w czasie proces, zaczynający się od myśli.
-Pierwszym stadium jest rozważanie intencji. Myślenie, czy ktoś przyjdzie na mój pogrzeb, czy życie ma sens, poczucie bezsilności i beznadziejności. Późnej przeżywanie ambiwalencji. Myśli budzą lęk przed zakończeniem istnienia. Ostatecznie przychodzi czas decyzji – twierdzi Agnieszka Hass.
Uważa, że około 80 procent dzieci najpierw wysyła sygnały, że dzieje się coś złego. Szukają pomocy, chcą zwrócić na siebie uwagę. Istotnym sygnałem jest zmiana zachowania dziecka.
-Powinno nas zaniepokoić, że nagle nasze dziecko jest zniechęcone wykonywaniem jakiś czynności. Na przykład większość czasu spędza na spaniu. W ogóle zmieniło swoje funkcjonowanie – siedzi długo w nocy, a w dzień śpi. Jest apatyczne. Trzeba o tym z dzieckiem rozmawiać. Rozmowa jest jedyną drogą, żeby odwieść człowieka od odebrania sobie życia – dodaje psychoterapeutka.
Konflikt w związku, przemoc, utrata pracy, nałogi, śmierć bliskiej osoby, choroba, a w konsekwencji załamanie nerwowe czy depresja. Kryzys może zdarzyć się w każdym domu, dotyczyć każdej rodziny. Rodzi stres, wpływa na relacje między partnerami. Problemy dorosłych zaczynają też obciążać dzieci.
