O pierwszej połowie można napisać jedynie, że się odbyła. Lepsze wrażenie stwarzali legniczanie, ale nie potrafili tego udokumentować nawet celnym strzałem na bramkę Widzewa. Żywiej zrobiło się dopiero po zmianie stron. W 47. łodzianie powinni objąć prowadzenie, ale Fundambu nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” i górą był golkiper Miedzi. Widzew dopiął swego dopiero w 83. min. za sprawą Bechta.
Legniczanie napierali bramkę gości dążąc do wyrównania. Sztuka ta udała się dopiero w doliczonym czasie gry. Zbawicielem Miedzianki został Nemanja Mijuskovic. Legniczanie szczęśliwie zremisowali.
Zdjęcia: Bartłomiej Hamanowicz/Miedź Legnica
