Zagłębie zawiedzione. Bomba Forsella na wagę remisu

Z pewnością nie takiego scenariusza wyobrażali sobie kibice Zagłębia Lubin, którzy zasiedli przed telewizorami, by obejrzeć swoich ulubieńców w starciu ze Stalą Mielec. Lubinianie byli murowanym faworytem tej konfrontacji, a jednak tylko zremisowali z niżej notowanym rywalem.

Zaczęło się zgodnie z planem, bo od prowadzenia Zagłębia. Na 1:0 w 17. min. gry trafił Chodyna. W 34. min. Guldan z prawej strony idealnie dośrodkował do wchodzącego w pole karne Balicia i Strączek po raz drugi musiał wyciągać piłkę z siatki. W 38. min. goście złapali kontakt po efektownej bramce Macieja Domańskiego.

W 46. min. trener Leszek Ojrzyński posyła do boju Forsella. Kilka minut później Fin posłał z rzutu wolnego taką bombę, że Hładun nie miał nic do powiedzenia. Mielczanie uwierzyli, że mogą z Lubina wywieźć korzystny wynik i coraz śmielej poczynali sobie pod bramką Zagłębia. Nieco stłamszeni Miedziowi nie pozostawali dłużni i też za wszelką cenę chcieli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Więcej goli w Lubinie już nie padło i mielczanie zdobyli cenny punkt. Lubinianie mogą za to mówić o wielkim niedosycie. A już w najbliższy wtorek rozegrają zaległe wyjazdowe spotkanie z Podbeskidzie Bielsko – Biała.

 

Sport

Na sygnale

Rozmaitości