Derbowe starcie KGHM Zagłębia ze Śląskiem Wrocław było uznane za mecz podwyższonego ryzyka. Do Lubina przyjechała około tysięczna, zorganizowana grupa kibiców ze stolicy Dolnego Śląska. Kibice przybyli specjalnym pociągiem. Ze stacji „Lubin Stadion” zostali odprowadzeni pod silną eskortą funkcjonariuszy z wydziałów prewencji. O ile poza stadionie było w miarę bezpiecznie, o tyle spokojnie nie było już na trybunach.
W trakcie meczu, kibice obu drużyn wywiesili tzw. sektorówki. Odpalono też świetlne race. Kibice Śląska rzucili kilka z nich w sektor zajmowany przez zwykłych kibiców Zagłębia. Paru z nich próbowało sforsować ogrodzenie, ale ich emocje szybko ostudzili pracownicy ochrony. W drugiej połowie, kibicowską oprawę zaprezentowali natomiast fani Miedziowych. Na Przodku pojawiła się wielkogabarytowa sektorówka i odpalono race. Jedna z nich wylądowała na murawie. Spalono też szaliki Śląska.
-Jak do tej pory zatrzymaliśmy trzy osoby, które podejrzewane są o wniesienie i odpalenie zakazanych materiałów pirotechnicznych. Są to mieszkańcy powiatu górowskiego. Niewykluczone będą kolejne zatrzymania. Policjanci mają do dyspozycji materiał z kamer i materiał fotograficzny – powiedział nam asp. Krzysztof Pawlik z lubińskiej policji.
Zachowanie kibiców obu drużyn na przeciwległych sektorach będzie z pewnością poruszane na najbliższym posiedzeniu Komisji Ligi. Oba kluby muszą liczyć się z karami, m.in. za wulgarne przyśpiewki i odpalenie materiałów pirotechnicznych.
