Miedziowi nie byli faworytem tego pojedynku. Lechia przystępowała do meczu w roli wicelidera tabeli PKO Ekstraklasy. Grała na własnym obiekcie, więc miała mocne argumenty. Tymczasem, Miedziowi bardzo szybko je wytrącili rywalom. W 4. min. gry Durmus powalił w polu karnym rywala i arbiter wskazał na „wapno”. Jedenastkę na gola zamienił Starzyński. Po stracie bramki miejscowi rzucili się na Zagłębie. Ale w 18. min. goście mogli już podwyższyć na 2:0. Strzał „Figo” cudem wybronił Kuciak. Tuż przed przerwą, Gajos fantastycznie przymierzył z rzutu wolnego i piłka o centymetry minęła bramkę strzeżoną przez Hładuna.
Po zmianie stron Lechia nie ustępowała w atakach. Miedziowi cofnęli się do obrony licząc na kontry. W 50. min. lubinianie znów mieli doskonałą okazję do podwyższenia rezultatu, ale Szysz trafił w boczną siatkę. Dramat Zagłębia rozpoczął się od 84. min. gdy pozostawiony bez opieki na dziesiątym metrze, Terrazzino płaskim strzałem pokonał Hładuna. Ten sam zawodnik uszczęśliwił kibiców w ostatniej akcji meczu. Efektownym strzałem po raz drugi znalazł sposób na świetnie spisującego się dzisiaj Hładuna i Lechia wyszarpała zwycięstwo w ostatnich sekundach meczu.