Decyzja TK wywołała społeczny sprzeciw. Wczoraj w Warszawie tumy przeszły ulicami miasta. Dzisiaj i w kolejnych dniach są organizowane strajki. Ich uczestnicy nie zgadzają się z tym, że rządzący chcą zmusić kobiety do cierpienia, do rodzenia dzieci, które nie mają szans na przeżycie i umierać będą w męczarniach – jedne kilka godzin po narodzeniu, inne nieco później.
– Mam dwie córki i mam tylko nadzieję, że nigdy nie będą musiały stanąć przed tak ciężkim wyborem czy urodzić chore dziecko czy nie – powiedziała jedna z uczestniczek protestu. – W naszym kraju do tej pory obowiązywał kompromis aborcyjny. To rozwiązanie nie pasowało każdemu, ale było dobrym rozwiązaniem.
– Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc zabiera nam się prawo do wolności – mówiła Barbara Skórzewska, radna powiatu lubińskiego, jedna ze współorganizatorek protestu. – Już przestała działać konwencja przeciw przemocy wobec kobiet i dzieci, potem zakazano używania tabletek wczesnoporonnych, grozi się lekarzom, mówi się o tym, że będą zakazane rozwody, a teraz odbiera się kobietom prawo do wyboru. To powinien być wybór człowieka, ale ta władza jeszcze chyba nie dorosła do tego.
